W CENTRUM EDUKACJI PRZYRODNICZEJ,
w PARKU TRAMPOLIN i w MUZEUM INŻYNIERII i TECHNIKI
Te trzy punkty znalazły się w programie wycieczki kl. VI, która 14 kwietnia wyruszyła na długo wcześniej planowaną wycieczkę do Krakowa pod opieką n-li: B. Kowalczyk i A. Kuchta. Pierwszym przystankiem było Centrum Edukacji Przyrodniczej UJ, gdzie w nowoczesnych budynkach uniwersyteckiego kampusu przy ul. Gronostajowej mieszczą się bogate zbiory przyrodnicze z najcenniejszym eksponatem jakim jest czaszka krowy morskiej – wymarłej syreny. Ale były są i tam wypreparowane warany, tygrysy czy nasze polskie rysie, których żyje u nas zaledwie 150. Dowiedzieliśmy się o tanatozie, czyli reakcji obronnej zwierząt gdzie zwierzę chroniąc się zastyga w bezruchu, udając martwe, a świetnie robią to oposy (znane z filmu Epoka lodowcowa). Zobaczyliśmy pumę największego z kotów i niedźwiedzia polarnego o bezbarwnej sierści i czarnej skórze – wynik fizyki światła. Na sam koniec spotkaliśmy prawdziwą … mumię. Po tej przyrodniczej lekcji „Zwierzęta i człowiek w przyrodzie” z przewodnikiem, był czas na drugie śniadanie, by potem podczas warsztatów „Daktyloskopia w praktyce - warsztaty detektywistyczne” poznać własne linie papilarne i tajniki pracy detektywa. I tu zaskoczyła nas nauka po raz kolejny, bo nasze linie papilarne, czyli swoiste listwy skórne na opuszkach palców rąk, stóp i naszych ustach są 3N, czyli są: niepowtarzalne, niezmienne i nieusuwalne. Te charakterystyczne rysunki na naszej skórze kiedyś naszym dalekim przodkom ułatwiały wspinanie się po drzewach. Po tych zajęciach był czas na aktywną przerwę w postaci wizyty w Parku Trampolin GO jump-Mateczny. Przez dwie godziny można było skakać, brykać i nawet pod opieką instruktorów nauczyć się robić salto. Oczywiście był czas na kanapki i uzupełnienie płynów, bo zabawa była bardzo energochłonna. Tak aktywnie zrelaksowani i trochę zmęczeni zostaliśmy przewiezieni na drugi brzeg Wisły by w Muzeum Inżynierii i Techniki na ul św. Wawrzyńca 15 zobaczyć pierwsze tramwaje … konne i zdziwić się jak pierwsze komputery z pamięcią mieszczącą się w pojemnych olbrzymich szafach zmieniły się w maleńkie iPhony. Zobaczyliśmy też polskie konstrukcje samochodowe, niestety nigdy nie produkowane na skalę przemysłową, a bardzo ciekawe. Były to: beskid, smyk i mikrus. Testowaliśmy metalowe koła jadące po szynach i zobaczyliśmy jak działał silnik parowy, a nawet sami sprawialiśmy, że świeciły żarówki. Nowinek i ciekawostek było wiele – działanie starych tramwajów czy pokaz naskalnego miasta na Marsie. Świat jest niesamowity jakie wynalazki są przed nami? Co czeka nas w przyszłości? Już dość zmęczeni, ale dzięki naszemu doskonałemu kierowcy sprawnie pokonywaliśmy krakowskie zakorkowane ulice by zatrzymać się na małe co nie co w KFC i potem już pokonując naszą szeroką zakopiankę powrócić szczęśliwie do domu. Jak było pewnie każdy powie, że różnie, bo każdy z nas jest inny, ale na pewno cele wycieczki zostały osiągnięte, bo byliśmy w ciekawych edukacyjnie miejscach, mieliśmy okazję zainteresować się podróżami i wspólne spędziliśmy czas na zabawie i zwiedzaniu. Przeczytajmy jeszcze na koniec opinie samych uczniów:
„Zaciekawiły mnie warsztaty i praca detektywa, fajnie było w Muzeum Inżynierii i Techniki. Super było w Go jump, szkoda tylko, że nieczynny był basen z piankami. Park trampolin to okazja do super zabawy. Mieliśmy okazje zobaczyć własne odciski palców. Czas szybko uciekał, wiele się działo, to był fajny wyjazd. Wykonywanie odcisków palców było bardzo interesujące. W autobusie fajnie się rozmawiało z kolegami, ogólnie było ok:) Fajnie były wystawy w muzeach, które były inne jak wszystkie. Było fajnie, ciekawie wyglądały szkielety zwierząt w muzeum przyrodniczym. Była to dość wartościowa wycieczka, zaciekawiły mnie eksponaty w muzeum techniki np. stare samochody”.






















